|Aleksandra Bańkowska|
Epidemia tyfusu plamistego w getcie warszawskim a kara śmierci za pomoc Żydom
Powiązanie Żydów z wybuchem i rozszerzaniem się epidemii tyfusu plamistego było jednym z najważniejszych elementów nazistowskiej propagandy antyżydowskiej. Szczególnie wyraźnie było to widoczne w Warszawie od samego początku wojny i miało też najdalej idące konsekwencje. Plakaty „Żydzi – wszy – tyfus plamisty” wisiały na ścianach budynków, słupach ogłoszeniowych, w urzędach i w tramwajach, nawet tych przeznaczonych wyłącznie dla Żydów. Miało to wykreować w Polakach przekonanie o śmiertelnym niebezpieczeństwie, jakie niesie ze sobą kontakt z Żydami i uzasadniać ich izolację.
Tyfus plamisty nie występował często w przedwojennej Warszawie. Po wygaśnięciu wielkiej epidemii z lat 1916-1922 rocznie odnotowywano zaledwie kilka-kilkanaście przypadków zachorowań. Tak było też w 1939 r., aż do grudnia, gdy pojawiło się ich znacząco więcej – 88. Zaczęła się tzw. pierwsza fala epidemii, która osiągnęła szczyt w marcu i kwietniu 1940 r. z liczbą przypadków ok. 400 miesięcznie. W skali milionowego miasta nie było to może bardzo dużo, ale niemieckie władze zareagowały bardzo ostro, ponieważ większość zarejestrowanych chorych – 90,2% – stanowili Żydzi[i]. Dało to pretekst do wprowadzenia drastycznych przepisów sanitarnych, w tym wyznaczenia i obmurowania tzw. strefy zagrożonej epidemią. Od lipca 1940 r. Żydzi przybywający do Warszawy mogli zamieszkać tylko wewnątrz niej. Idąc dalej tym tropem, w listopadzie 1940 r. niemieckie władze Warszawy zamknęły ostatecznie getto. Fakt, że jesienią 1940 r. tyfus w Warszawie pojawiał się incydentalnie, nie przeszkadzał w żaden sposób decydentom.
14 stycznia 1941 r. Ludwig Leist, pełniący funkcję pełnomocnika szefa dystryktu warszawskiego na miasto Warszawę, wydał rozporządzenie, według którego Żydzi opuszczający getto bez oficjalnego zezwolenia podlegali karze grzywny w wysokości 1000 złotych lub w przypadku nieściągalności – karze 3 miesięcy więzienia. W punkcie 3 rozporządzenia podano: „Również podlega karze: a) kto dopomaga żydowi do wykroczenia przeciw par. 2 niniejszego zarządzenia, b) kto wie lub otrzyma wiadomość o pobycie żyda poza dzielnicą żydowską i nie zrobi o tym natychmiast doniesienia.”[ii] Karanie za pomoc Żydom pojawiło się więc dość wcześnie w Warszawie i było konsekwencją utworzenia getta, które miało chronić Polaków przed śmiercionośnym kontaktem z Żydami. Jednocześnie ci Polacy, którzy mimo to spotykali się z Żydami wychodzącymi nielegalnie z getta, byli równie niebezpieczni.
W marcu 1941 r. liczby zachorowań na tyfus w getcie zaczęły rosnąć, a latem można już mówić o drugiej fali epidemii, znacznie silniejszej niż pierwsza. W czerwcu zaczęła rosnąć liczba przypadków tyfusu także po tzw. aryjskiej stronie. Dla niemieckich urzędników był to znak, że Żydzi wydostają się z getta – teza, że tyfus mógł się pojawić poza gettem z innych powodów nie przyszła im na myśl[iii]. Lekarz urzędowy Warszawy, dr Wilhelm Hagen, choć podjął walkę z epidemią w getcie środkami tyleż brutalnymi, co nieskutecznymi, skupił się też na zalecaniu zaostrzenia kar za opuszczanie getta i za pomoc Żydom. 17 czerwca w „Gazecie Żydowskiej” przypomniano, że kara dla Żydów i pomagającym im Polaków wynosi 10.000 zł, a także, że „organy kontrolne mają polecenie użycia broni przeciwko każdemu, kto będzie próbował uniknąć ujęcia przez ucieczkę”[iv]. Strzelanie do „wałęsających się Żydów” było gorącym zaleceniem antyepidemicznym Hagena, jednym z elementów jego 14-punktowego planu walki z tyfusem w getcie, wśród których skądinąd były też postulaty bardzo słuszne, jak zwiększenie racji żywnościowych dla Żydów, co miało zredukować skalę ich wychodzenia z getta[v]. Tego punktu jednak nie zrealizowano.
W tym czasie w „Nowym Kurierze Warszawskim”, piśmie propagandowym dla Polaków, opublikowano artykuł pod znamiennym tytułem „Czystość i niestykanie się z brudasami skuteczną bronią przeciw tyfusowi”. Autor tekstu zwracał uwagę na zwiększenie zachorowań na tyfus w „aryjskiej” Warszawie, które „jak się okazało” zostały „zawleczone […] przez wędrujących Żydów”. Artykuł miał na celu, jak się zdaje, wytłumaczenie Polakom, dlaczego kary wobec nich zostały podniesione. W konkluzji autor dodał: „Wydane ostatnio zarządzenie władz nietolerujące utrzymywania kontaktów z żydami są ostre, ale niezbędne w celu uchronienia ogółu mieszkańców przed dalszym szerzeniem zarazy przez ludzi lekkomyślnych, którzy wbrew dotychczasowym zakazom kontakt ten utrzymywali.”[vi]
Zaostrzenie kar jednak nic nie dawało. Żydzi nadal opuszczali getto, a w getcie epidemia wchodziła w fazę szczytową, skala zachorowań w Warszawie rosła, ponadto z różnych miasteczek dystryktu, a także z Lublina docierały doniesienia o kolejnych ogniskach tyfusu. Według niemieckich lekarzy i urzędników, odpowiedzialność za tę katastrofę ponosili warszawscy Żydzi[vii]. We wrześniu 1941 r. kierownik wydziału spraw zdrowotnych w urzędzie szefa dystryktu warszawskiego Albrecht Lambrecht pisał do szefa SS i policji w tym dystrykcie, Arpada Wieganda z propozycjami różnych form zwiększenia izolacji getta w Warszawie. List zakończył jednak stwierdzeniem, że Żydzi i tak będą z niego wychodzić, gdyż grozi im tam głód – trzeba więc stworzyć takie prawo, by strach przed śmiercią za opuszczenie getta był większy niż strach przed śmiercią głodową[viii]. 15 października 1941 r. w całym Generalnym Gubernatorstwie wprowadzono karę śmierci dla Żydów za opuszczanie wyznaczonych dzielnic mieszkaniowych i dla tych, którzy udzielają im schronienia. Gubernator dystryktu warszawskiego, publikując 10 listopada obwieszczenie o karze śmierci podkreślił, że Żydzi roznoszą tyfus plamisty, a zarządzenie ma „zapobiec grożącemu w ten sposób niebezpieczeństwu dla ludności”[ix]. „Nowy Kurier Warszawski” ponownie wytłumaczył Polakom, że rozporządzenie to uchroni ich przed zarażeniem chorobami zakaźnymi. „Na podkreślenie zasługuje przy tym fakt, iż nowe rozporządzenie nie uznaje żadnej różnicy pomiędzy pomiędzy żydem, który ewentualnie przenosi zarazki chorobowe z dzielnicy żydowskiej oraz osobami, które żydom tym udzielają schronienia poza dzielnicą żydowską mimo, że wiedzą, że czyn taki nie tylko jest zakazany, lecz ponadto przyczyniają się jeszcze do tego, iż narażają szerokie rzesze ludności na niebezpieczeństwo zarażenia się chorobami.” – konkluduje autor artykułu[x].
Na ile Polacy rzeczywiście zgadzali się z tego rodzaju argumentami – trudno ocenić. Na pewno kary nie powstrzymały szmuglerów i przedsiębiorców robiących nielegalne interesy w getcie czy odwiedzających się przyjaciół i członków rodzin. Jednak używanie w prawie i propagandzie argumentu o ciężkiej i śmiertelnej chorobie budowało – nawet podprogowo – kolejny poziom dystansu i niechęci wobec Żydów. Zarazem Polacy, którzy kontakty z Żydami utrzymywali, zrównywali się z nimi jako jednakowo odpowiedzialni roznosiciele tyfusu. W późniejszym okresie, w trakcie masowych mordów na Żydach i po ich zakończeniu, z obwieszczeń o karach za pomoc Żydom znikły elemeny zagrożenia konkretną chorobą – Żydzi stali się w tej narracji zagrożeniam sami w sobie. Mechanizm prawny i propagandowy pozostał jednak taki sam, niezmienny od stycznia 1941 r.
Źródła:
- Archiwum Państwowe w Lublinie, Zbiór afiszów i druków ulotnych, 632/109, plakat z 1941 r.
- Dziennik obwieszczeń miasta Warszawy, nr 3: 18 I 1941, s. 1.
- Narodowe Archiwum Cyfrowe, M. Tempel, Dzieci oglądają film oświatowy o tyfusie plamistym [1939-1945].
Przypisy
___________________________
[i] Archiwum Państwowe w Warszawie (APW), Spuścizna Mikołaja Łąckiego, 1293/4, Referat M. Łąckiego dla lekarzy warszawskich [1942], k. 19-21; idem, 1293/23, Dur plamisty w Warszawie, zachorowania według miesięcy [1939-1943], k. 14; idem, 1293/20, statystyki zachorowań na dur plamisty 1939-1940, k. 3. Denkschrift über die Ursachen de Flecktyphus in Warschau und Vorschläge ze seiner Bekämpfung, w: Archiwum Ringelbluma. Konspiracyjne Archiwum Getta Warszawy, t. 33: Getto warszawskie cz. I, red. Tadeusz Epsztein, Katarzyna Person, Warszawa: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, 2016, s. 292-295.
[ii] Zachowana pisownia orygnału. Dziennik obwieszczeń miasta Warszawy, nr 3: 18 I 1941, s. 1.
[iii] Hagen zmienił później zdanie, zauważając, że tyfus w Warszawie, zarówno wśród Żydów, jak i Polaków, pojawiał się zawsze po przesiedleniach ludności z prowincji. Wniosek ten jednak upublicznił dopiero w połowie 1942 r., gdy kluczowe decyzje w tej sprawie były już podjęte. Zob. [W. Hagen], Das Gesundheitswesen der Stadt Warschau unter deutscher Verwaltung [1939-1942], w: Ludność żydowska w Warszawie w latach 1939-1943. Życie – walka – zagłada, oprac. Józef Kazimierski, współpraca Jan Grabowski, Marta Jaszczyńska, Danuta Skorwider, Warszawa: Archiwum Państwowe w Warszawie, 2012, s. 1478.
[iv] „Gazeta Żydowska” nr 52: 30 VI 1941, s. 3.
[v] [W. Hagen], Die Fleckfieber Epidemie im Warschauer Judenviertel. Vorschläge zu ihrer Bekämpfung, 7 VII 1941, w: Ludność żydowska w Warszawie, s. 1514-1515.
[vi] „Nowy Kurier Warszawski” nr 152: 30 VI 1941, s. 3.
[vii] [W. Hagen], Die Fleckfieber Epidemie im Warschauer Judenviertel, w: Ludność żydowska w Warszawie, s. 1510.
[viii] APW, Starostwo miejskie w Warszawie 1939-1944, Pismo Lambrechta do Wiganda, 5 IX 1941, k. 85-86.
[ix] Dziennik urzędowy dla okręgu Warschau w Generalnym Gubernatorstwie, nr 11/12: 16 XII 1941, s. 113-114.
[x] „Nowy Kurier Warszawski”, nr 257, 30 X 1941 r., s. 3.







